Po zaaplikowaniu tabletki na odrobaczenie Luśka uciekła z domu, obrażona tym bezceremonialnym pogwałceniem jej nietykalności osobistej i spędziła pół dnia na gigancie. Na balkonie. Wróciła przed chwilą, ciągle jeszcze odrobinę nadąsana, patrząc na mnie podejrzliwie i z wyrzutem...
tablety na odrobaczenie nie należą do smacznych :D kto się odrobaczał ze zwierzem ten wie ;)
OdpowiedzUsuńPoza tym my też nie lubimy tabletek, syropów i innych medykamentów to i nie ma się co dziwić zwierzakom :)
A w sumie daleko nie uciekła, wyszła tylko pobyć sama dłuższą chwilę i ochłonąć
A to się nei aplikuje doodbytniczo? :P
Usuńoszalałeś ?? doustnie :P tabletki albo taka maź w strzykawce. Te same tabletki jedzą też ludzie jak zwierzę ma robaki albo pasożyty żeby wykluczyć, że człowiek się zarazi. Jak miałam psa to niestety kilka razy cała rodzina się z nim profilaktycznie odrobaczała i wtedy nic nie wtykaliśmy sobie w tyłki :PP
UsuńGdyby miała to zaaplikowane od tyłu, najpewniej w ogóle by już do domu nie wróciła, bo bardzo jest wrażliwa na punkcie swojego tyłka:)
Usuńa to akurat raczej zdrowy objaw nie tylko u zwierząt :D
UsuńEjże...co to za kryteria zdrowotności i to od tak tolerancyjnej osoby, co?!
Usuńno jak to ?? to Ty nie jesteś wrażliwy na tym temacie drażliwym ??? ;D
UsuńTy chyba bardziej niż ja :P
UsuńJesteś pewien, że nie splotła kocyka w zgrabny powróz i nie wyszła na zewnątrz? Wiesz, literatura mówi, że niektórzy w okamgnieniu budzili się w Jałcie:)
OdpowiedzUsuńZnam historię o studencie, co zasnął w akademiku w Krakowie, a obudził się w szafie we Wrocławiu... ale gdzie student, gdzie pies!
UsuńEeee, to bardzo podobne stworzenia: inteligentne, uwielbiają jeść, pić, łażą na spacery i na te.... no... na koleżanki.
UsuńMoże i obleciała okolicę, kto ją tam wie. Ważne, że wróciła w końcu i nawet przestała się gniewać
UsuńNiedawno była weterynarz u moich psów i też jadły na odrobaczenie. Prosto z ręki i bez marudzenia. Może widzą ile dziennie leków pożeram i cieszyły się, że tylko po cztery.
OdpowiedzUsuńLuśka tabletki z ręki nie zje - trzeba jej ja wrzucić w otwarty pyszczek i jeszcze paluchem popchnąć, żeby nie wypluła. Wczoraj ta operacja musiała być powtórzona kilkakrotnie, bo udawała się jej wypluwać. Dopiero czwarta próba zakończyła się sukcesem. Może dlatego się nadąsała
UsuńAdamie, na pewno rozumie że to z dobra... I że żadna krzywda jej się nie stanie...
OdpowiedzUsuńOtwiera pyszczek, choć niechętnie i nie walczy, aczkolwiek przełknąć tabletki nie chce. Jednak udało się w końcu.
UsuńNie wiem jakie lekarstwo na odrobaczenie dostała Luśka, ale musiało być chyba dość paskudne w smaku. To co się dziwić, że sunia poczuła się oszukana. Podobno są tabletki smakowe w formie kostek, tak przygotowane, że pies nie wyczuje leku i chętnie je zje z ręki jak smakołyk. Naszemu trzeba było wtykać sposobem do pyska i nie był z tego zadowolony, ale to było dawno, kiedy nie istniały żadne rarytasy dla psów.
OdpowiedzUsuńMarytka
Nie wiem, jaki smak miała ta tabletka, pewnie neizbyt dobry. Tabletek w formie kostek smakowych Luśka się nie tknie - pozostają tylko zwykłe tabletki
Usuń