- Pan jest kontrolerem biletów? – zapytał starszy pan, podszedłszy do mnie na przystanku tramwajowym.
- Ja? Dlaczego? – zapytałem zaskoczony.
- Tak tylko pytam, bo kiosk zamknięty i nie udało mi się kupić biletu. Pomyślałem, że mógłbym kupić u pana. Gdyby był pan kontrolerem. Ale nie jest pan… - zamilkł nieco speszony.
- No niestety nie jestem. Ale miło mi, że uznał pan, że nadawałbym się – powiedziałem z uśmiechem.
Starszy pan nic już nie powiedział i pośpiesznie oddalił się na drugi koniec przystanku. Wsiadając do tramwaju, który w międzyczasie podjechał, zamyśliłem się głęboko nad tą moją hipotetyczną przydatnością do tego zawodu. Zanim owo zamyślenie miało szansę zaowocować jakąś refleksją, trąciłem dłonią zawieszoną na mojej szyi firmową elektroniczną kartę dostępową, którą noszę na smyczy, żeby nie zgubić i wszystko stało się jasne. ..
- Ja? Dlaczego? – zapytałem zaskoczony.
- Tak tylko pytam, bo kiosk zamknięty i nie udało mi się kupić biletu. Pomyślałem, że mógłbym kupić u pana. Gdyby był pan kontrolerem. Ale nie jest pan… - zamilkł nieco speszony.
- No niestety nie jestem. Ale miło mi, że uznał pan, że nadawałbym się – powiedziałem z uśmiechem.
Starszy pan nic już nie powiedział i pośpiesznie oddalił się na drugi koniec przystanku. Wsiadając do tramwaju, który w międzyczasie podjechał, zamyśliłem się głęboko nad tą moją hipotetyczną przydatnością do tego zawodu. Zanim owo zamyślenie miało szansę zaowocować jakąś refleksją, trąciłem dłonią zawieszoną na mojej szyi firmową elektroniczną kartę dostępową, którą noszę na smyczy, żeby nie zgubić i wszystko stało się jasne. ..







