22 grudnia

Menopałza i antykoncepcja

Arek lat 10, bardzo inteligentny i ja, lat trochę więcej, też niegłupi. Graliśmy w słowa. Zasady bardzo proste: wymyśla się słowo, wpisuje pierwszą literę, kreseczki w miejsce następnych liter i końcową literę. Należy zgadywać litery, a każda nietrafiona litera powoduje rysowanie szubienicy i wiszącego na niej człowieczka – głowy, korpusu w formie kreski i jego kończyn. Trzeba odgadnąć słowo zanim wiszący człowieczek będzie kompletny.
Arek oczywiście chciał wygrywać, więc wymyślał bardzo długie słowa. Pierwszym, jakie wymyślił była baranica. Ostrzegł mnie, że to niezbyt ładna nazwa. A co to jest baranica? Jego zdaniem to kolokwialna nazwa żony barana, czyli owcy. Zafundował mi pierwszy atak śmiechu – jeszcze na siedząco. Następnym słowem była „menopałza” a trzecim antykoncepcja. Rozłożył mnie baranicą, a „menopałzą” i antykoncepcją znokautował. Już od lat tak się nie uśmiałem – po prostu tarzałem się po podłodze płacząc ze śmiechu. Kochane dziecko. Tego mi było trzeba! Skąd on takie słowa wziął? Zapytałem, jak już pozbierałem się z podłogi. Otóż z telewizji. Dopytałem, czy wie co oznaczają te słowa. Arek odpowiedział spokojnie, że nie wie, ale wydawały mu się trudne i długie, więc niełatwe do odgadnięcia. Jeszcze się trzęsę ze śmiechu, jak sobie przypomnę rozczarowanie na twarzy Arka, kiedy oba słowa szybko odgadłem. Był chyba przekonany, że ja takich słów nie znam. Patrzył zupełnie nie poruszony, jak tarzam się ze śmiechu, obmyślając kolejne trudne słowo. Niestety nie zdążył mnie nim uraczyć (żałuję ogromnie), bo jego matka zadzwoniła, że ma wracać do domu. Zanim wyszedł opowiedział mi, że muter (czyli mama) jest na niego trochę zła, bo rano miał miejsce incydent. Mianowicie muter, w celu powtórzenia z Arkiem jakiejś piosenki, której miał się nauczyć na pamięć, śpiewała z nim tę piosenkę. Arkowi to przeszkadzało, więc delikatnie poprosił matkę o wyłączenie wokalu słowami: „Mamo nie skucz”.
- I co na to muter? Uruchomiła się? – zapytałem.
- No – odpowiedział Arek.
- Lżyła cię grubymi słowy?
- No. Wydarła się, żebym sobie nie pozwalał – spokojnie zrelacjonował Arek.  Padłem ze śmiechu.

5 komentarzy:

  1. Dzieciaki w tym wieku ( i młodsze) są takie czarujące, prawdziwe i niezakłamane. Uwielbiam wspólne wyjazdy z dzieciatymi przyjaciółmi. Rozkoszuje się wtedy towarzystwem tych kochanych istot, których Stwórca mi poskąpił.

    atka

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dzięki Małgosiu. Tobie również życzę pięknych Świąt

      Usuń
  3. Żem też wcześniej nie trafiła na Twój blog!
    Jestem Echo. Kropka. (czasem też okropka i O! Kropka).
    Pozwól, że 'zaskuczę': Wesołych Świąt! (choćby po podłodze się turlając ale wesoło :)))

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger