30 czerwca

Rocznica

Rocznica
Dziś mija jedenaście lat. Kawał życia. Choć czas zrobił swoje i dojmująca martyrologia się wypaliła, wciąż noszę w sobie puste miejsce po nim i taki słodko-tęskny smutek, który pojawia się, kiedy sobie przypominam. A przypominam sobie dość rzadko, jedynie w jakieś daty z nim powiązane, jak ta dzisiejsza lub słysząc muzykę, która skojarzona w mojej pamięci z jakimiś naszymi wspólnymi chwilami, czasem banalnymi, uruchamia geometrię wspomnień. Lubię ten rodzaj tęsknoty wywołującej ciepły uśmiech i zwilgotnienie oczu jednocześnie. Mogę już też słuchać jego ulubionego Stinga, którego głos najczęściej sączył się z głośników w jego Golfie...

18 czerwca

7

Kilka dni temu minęło siedem lat od ukazania się pierwszego posta na tym blogu. Szok, że istnieje tak długo. Wiem, że rzadko już coś tu piszę, ale lubię to miejsce przez siebie stworzone. Lubię popatrzeć na siebie takiego, jakim byłem w publikowanych kilka lat temu tekstach. Wydaje mi się, że czas blogów przeminął na korzyść videoblogów, bo blogi, które lubiłem czytać jeden po drugim milkną i niewiele z nich jest wciąż uaktualnianych. Ja również nieczęsto tu bywam, ale pozostawiam sobie to miejsce, żeby móc tu wracać, jeśli poczuję taką ochotę...

09 lutego

Do Pani Krysi

List do Krystyny Pawłowicz.

Szanowna Pani Krysiu!

Po pierwsze proszę wybaczyć familiarność tonu, ale przecież długo się znamy. Pragnęła Pani zostać sędzią Trybunału przed laty z rekomendacji mego ugrupowania, ale tylko mnie Pani zawdzięcza, że Naród zachował możliwość Pani służby na lepsze czasy. Jeszcze dzisiaj pieką mnie policzki ze wstydu, gdy po spotkaniu z Panią w klubie LPR powiedziałem do kolegów wulgarnie: "Chyba Was p-----oiliło, aby mi taką wariatkę jako kandydata na sędziego Trybunału przyprowadzać." Odczuwam ogromny żal, że nie poznałem się wówczas na Pani i nie doceniłem potencjału w Pani tkwiącego. Historia mogła potoczyć się inaczej. Ale ad rem. Widzę, że sfora psów Panią teraz opadła i w takich się Pani znalazła terminach, że nawet drobne nieporozumienia sprzed lat nie przeszkodzą Pani skorzystać z mojej rady, jak wyjść z tego wściekłego ataku. A rada jest przednia.
Musi Pani powiedzieć wprost: dla Pani okłady z borowin stanowią tak wielką potrzebę, że pojechała Pani do hotelu, aby się nimi okładać działając w stanie wyższej konieczności. Jak wiadomo stan ten wyłącza nawet karną winę, więc i wszelkie zakazy rządowe dotyczące epidemii. I opisze Pani, że tylko zanurzona w borowinach całym swym ciałem, każdą porą skóry czerpie Pani minerały niezbędne do życia i pracy intelektualnej (jakże cennej dla Polski!). Jak się ludzie dowiedzą, że to jest dla Pani sprawa życia lub śmierci, to dadzą słuszny odpór tym strasznym atakom zawistników. I wówczas wróci Pani do pracy z podniesionym (i wygładzonym nieco!) czołem na rzecz prawa i sprawiedliwości.

Zawsze życzliwy.

Roman Giertych

PS Skoro już się Pani przyzwyczaiła do leczenia w obecności chroniących Panią strażników, to może warto kontynuować w bardziej adekwatnym miejscu?

-----------------------------------------------------------------------

opublikowane na facebook.com 8 lutego b.r. na oficjalnym profilu Romana Giertycha >>link<<.

------------------------------------------------------------------------

Przyznam, że do mecenasa Giertycha mam stosunek ambiwalentny, pamiętając jego romans z PiSem sprzed lat i jego ówczesną działalność polityczną, jednakże powyższym listem do "Pani Krysi" tak mnie ujął, a postscriptum tak rozbawił, że jestem mu w stanie część ówczesnych win wybaczyć...

06 lutego

Prezent

Prezent

 

Już się doczekać nie mogę przybycia nowego ambasadora reprezentującego naszego strategicznego partnera, bo chcę zobaczyć miny tych naszych zaściankowych "mężów stanu" z J. Kaczyńskim, Z. Ziobrą i A. Dudą na czele. Czekam też z wielką nadzieją na refleksje K. Pawłowicz w tej sprawie, licząc, że mnie nie zawiedzie i podzieli się nimi obficie i w swoim stylu. Ciekaw jestem, czy Rydzyk i Jędraszewski uraczą nowego ambasadora swoimi opowiastkami o tęczowej zarazie i czy Ordo Iuris będzie bronić jego dzieci przed ideologią gender, a konfederaci, ONRowcy, narodowcy, nacjonaliści i faszyści spróbują mu naprawić orientację seksualną metodą Brauna (chłosta), nie zważając na ewentualne polityczne reperkusje. Ktoś w Waszyngtonie ma wyborne poczucie humoru. Wyborne.

Update 08.02.2021

Niestety wygląda na to, że ktoś z mniej wybornym poczuciem humoru w Waszyngtonie zmienił zdanie i Michael Carpenter, bo to o nim była mowa powyżej,  wczoraj na tweeterze zdementował informacje, jakoby to on miał zostać nowym ambasadorem USA w Polsce. Wielka szkoda.

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger