27 listopada

Halloween


- U mnie w bloku straszy!
- A tam, bzdury opowiadasz!
- No mówię Ci. Straszy w windzie i czasem na klatce schodowej.
- To siedź w domu!
- Siedziałem, ale to nie pomogło, bo straszydło załomotało do moich drzwi. Nie spodziewając się niczego złego otworzyłem i…. oniemiałem. Straszydło albowiem wręczyło mi telefon z ładowarką i uprzejmie poprosiło o naładowanie telefonu. Kiedy wciąż nie mogąc wydobyć z siebie głosu posłusznie podłączałem telefon do gniazdka w przedpokoju, straszydło mówiło, że jedyne dostępne gniazdko mu się w mieszkaniu zepsuło, a resztę ma zasłonięte meblami, dlatego musi mnie o to prosić…
- No i co?
- No i to, że w tym momencie mnie olśniło, że to nie żaden monster zmaterializował mi się w progu, a spowity w szarobury szlafrok, połyskujący gołymi, białymi łydkami, z długimi, sterczącymi na wszystkie strony jak po porażeniu piorunem, długo niemytymi włosami, pan Jan, sąsiad z pierwszego piętra.
- Ty to masz sąsiadów!
- On akurat bardzo wykształcony, wykładowca na Uniwersytecie Śląskim. Jakieś dwa lata temu przeszedł na emeryturę i zapadł był chyba na depresję i alkoholizm, bo zaniedbał się straszliwie. No wypisz wymaluj Baba Jaga. Tylko miotłę wręczyć, a usiadłby okrakiem i poszybował w przestworza.
- Wyobrażam sobie.
- Wierz mi, że rzeczywistość przerosłaby Twoje wyobrażenie. Gdyby zamiast mnie drzwi otworzyło kilkuletnie dziecko, padłoby na zawał i wylew jednocześnie, z wrażenia, że ujrzało na progu Babę Jagę we własnej jej osobie.
- Na szczęście nie masz dzieci.
- O ty! Co znaczy „na szczęście”?!
- Że nie masz.
- No faktycznie, nie mam. Co do pana Jana podejrzewam, że mogło mu się zapomnieć zapłacić rachunki za prąd i mu chwilowo odcięli. Wyobrażam sobie, jak upiornie musi wyglądać w swoim ciemnym mieszkaniu siedząc jedynie przy blasku świecy…

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger