Wpadła na mnie dziś przypadkiem na YouTube ta piosenka. I zatkało mnie na moment, skąd Wielki Algorytm wiedział, że ją znam...
Nigdy nie byłem harcerzem, ale słyszałem tę piosenkę i pamiętam ją do dzisiaj z ogniska zorganizowanego przez Szarookiego i jego najbliższych przyjaciół. Szarooki, były harcerz i oazowiec, będąc w nastroju ogniskowym złapał za gitarę i wykonał tę piosenkę. Zrobiło to na mnie wrażenie, bo nie spodziewałem się, że potrafił tak ładnie śpiewać. Konie zielone przebiegły galopem i spod ich kopyt wytrysnęły kwiaty śpiewał swoim ciepłym barytonem. To jedno z tych wspomnień, które pozostały tak żywe, jakby dopiero co się wydarzyły...
A dziś mija kolejny rok. Piętnaście ich już minęło. Być może nawet bym o tym nie pomyślał, gdyby nie to przypadkowe spotkanie z piosenką na YouTube, które przywołało wspomnienie. Uśmiechnąłem się, pomimo, że serce ścisnęło się na chwilę...