06 maja

O zrywie szczodrości nadszefowskiej

Nadszef w poniedziałek obwieścił mi, że za trwanie u jego boku w długi weekend zwraca mi wolne we wtorek i środę oraz dodaje ekstra wolne w czwartek i piątek. Miewa czasem takie zrywy szczodrości i tym razem ja zostałem jednego z takich zrywów beneficjentem. Wsiadłem więc w auto i pojechałem do Mamy w góry. Chyba już z dziesięć lat nie byłem tutaj w maju i prawie zapomniałem jak tu pięknie wiosna wybucha. Jest obłędnie. Wczoraj wyruszyłem z Mamą na górską włóczęgę i przeszliśmy jakieś 15 km. Na polanach napotykaliśmy całe dywany z wiosennych pachnących kwiatów. Dziś jest pochmurno i pogoda niepewna – z oddali, od czasu do czasu, dochodzą gniewne pomruki burzy – dlatego w góry się nie wybieram. Miałem wstąpić do pani Zosi zbadać w jakiej jest formie, ale mocno pada i zdecydowałem, że panią Zosię zaliczę jutro. Mama robi zamach na moją świeżo o 2 kg zwiotczałą talię, bo upiekła sernik wiedeński. Skubnąłem okruszek, choć zjadłbym cały, bo taki pyszny. Na razie jestem dzielny i się trzymam zmotywowany moją fanaberią zgubienia jeszcze 3 kg… 

10 komentarzy:

  1. Adamie, nie denerwuj mnie. Zjedz parę kawałków tej wspaniałości. O talię zawalczysz po powrocie. W przeciwnym razie nie uwolnisz się od pokus. Nadgorliwość gorsza jest, niż faszyzm, jak mówią:)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zjadłem kawałek i... basta. Więcej nie jem.

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak jakby temu sernikowi w ogóle można się było oprzeć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teoretycznie nie można, praktycznie jednak okazuje się, że się da:)

      Usuń
  4. Ucieczki przed deszczem, to ostatnio moja specjalność...

    miej wspaniały czas :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Trochę mnie nie było, ale wracam i nadrabiam, pozdrawiam i zdrowia ;)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger