Nadszef w poniedziałek obwieścił mi, że za trwanie u jego boku w długi weekend zwraca mi wolne we wtorek i środę oraz dodaje ekstra wolne w czwartek i piątek. Miewa czasem takie zrywy szczodrości i tym razem ja zostałem jednego z takich zrywów beneficjentem. Wsiadłem więc w auto i pojechałem do Mamy w góry. Chyba już z dziesięć lat nie byłem tutaj w maju i prawie zapomniałem jak tu pięknie wiosna wybucha. Jest obłędnie. Wczoraj wyruszyłem z Mamą na górską włóczęgę i przeszliśmy jakieś 15 km. Na polanach napotykaliśmy całe dywany z wiosennych pachnących kwiatów. Dziś jest pochmurno i pogoda niepewna – z oddali, od czasu do czasu, dochodzą gniewne pomruki burzy – dlatego w góry się nie wybieram. Miałem wstąpić do pani Zosi zbadać w jakiej jest formie, ale mocno pada i zdecydowałem, że panią Zosię zaliczę jutro. Mama robi zamach na moją świeżo o 2 kg zwiotczałą talię, bo upiekła sernik wiedeński. Skubnąłem okruszek, choć zjadłbym cały, bo taki pyszny. Na razie jestem dzielny i się trzymam zmotywowany moją fanaberią zgubienia jeszcze 3 kg…
Malaga - Alcazaba i Gibralfaro
1 godzinę temu
Adamie, nie denerwuj mnie. Zjedz parę kawałków tej wspaniałości. O talię zawalczysz po powrocie. W przeciwnym razie nie uwolnisz się od pokus. Nadgorliwość gorsza jest, niż faszyzm, jak mówią:)).
OdpowiedzUsuńZjadłem kawałek i... basta. Więcej nie jem.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńKto wie, kto wie:)
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńTak jakby temu sernikowi w ogóle można się było oprzeć:)
OdpowiedzUsuńTeoretycznie nie można, praktycznie jednak okazuje się, że się da:)
UsuńUcieczki przed deszczem, to ostatnio moja specjalność...
OdpowiedzUsuńmiej wspaniały czas :)
Dzięki Małgosiu:)
UsuńUcieczki przed deszczem, to ostatnio moja specjalność...
OdpowiedzUsuńmiej wspaniały czas :)
Trochę mnie nie było, ale wracam i nadrabiam, pozdrawiam i zdrowia ;)
OdpowiedzUsuńPopraw się:) Welcome back
Usuń