No i jest. Przyszedł. Nowy Rok. Mam nadzieję, że jeśli nie będzie mógł być lepszy, to przynajmniej gorszy od ubiegłego nie będzie. Ubiegły był trudny i tęskny, ale nie był zły. I niech to jedno zdanie starczy za całe podsumowanie.
Wczorajszy sylwestrowy wieczór był całkiem przyjemny, choć zdarzyła się mała awaria. Jakiś miesiąc temu nabyłem Prosecco na sylwestrową okoliczność. Prosecco to włoskie wino musujące, odpowiednik francuskiego szampana i równie dobre jak szampan. Wczoraj zabrałem się za otwieranie tego „szampana”, a nie jest to moja ulubiona czynność. Dziwnym trafem zawsze jak otwieram „szampana” wystraszę się i pochlapię, bo wychodzi mi to z hukiem i wylewnie. Ale nie wczoraj. Zabrałem się zatem za otwieranie zachowując najwyższą ostrożność. Zdjąłem folię z korka i… zrobiłem gwałtowny unik, bo zorientowałem się, że korek nie jest zabezpieczony drucikiem i wystraszyłem się, że mi wystrzeli w rękach. Nie pasował mi ten brak drucika do „szampana”. Nic - myślę sobie - technika idzie do przodu jak burza, więc może Włosi wymyślili korki, którym nie potrzeba drucika? Zaraz za tą myślą przyszła następna, mianowicie, jak w takim razie tego „szampana” otworzyć? Ostrożnie, trzymając korek kciukiem, żeby zbyt gwałtownie nie wyskoczył, przekręciłem butelkę w ręku i poczułem, że korek się zakręcił. Hmmm… - pomyślałem – what the f...k? Nie pasowało mi to wszystko do „szampana”. Chrzanić to - pomyślałem - otwieram. Najwyżej obleję się tym Prosecco. Wzruszyłem ramionami, wykręciłem korek i odskoczyłem. Ale nic się nie stało. Cisza. Nic nie huknęło, nic się nie wylało. To wzbudziło moje podejrzenia. Spojrzałem na etykietę i doznałem nagłego olśnienia. Zamiast Prosecco wina musującego zakupiłem Prosecco Grappa, czyli rodzaj okowity z wytłoczyn winogron. Obśmiałem swoje roztargnienie oraz ewolucje towarzyszące otwieraniu tego trunku. Prosecco nie spróbowałem, ale trunek się nie zmarnował. Zakupiłem wczoraj w Biedronce Mojito w kartonie, dolałem Grappa Prosecco i wyszedł bardzo dobry drink, którym spełniony został toast noworoczny.
Ech… Nowy Rok. Oby tylko zdrowy był! Tego najbardziej Tobie i sobie życzę.
Mnie zdarzyl sie lepszy numer, jeszcze w Polsce, w czasach, kiedy trudno bylo dostac sowietskoje igristoje. Upolowalam i w swej blond-glupocie wsadzilam do zamrazalnika, zeby szybciej sie schlodzil, po czym udalam sie do zajec wlasnych i... zapomnialam. Nadszedl wieczor sylwestrowy, zbliza sie polnoc, wiec wyciagam ten skarb z zamrazalnika, a tam... brylka lodu. I tak dobrze, ze butelki nie rozsadzilo. Pomyslalam, ze nie ma tego zlego, bedzie przynajmniej dobrze schlodzony. Tymczasem babelki gdzies wcielo i pilam taka lodowata "jabczanke", bo bez babelkow smakowalo to igristoje jak zwykly jabol.
OdpowiedzUsuńSowietskoje igristoje, nawet z bąbelkami nie powalał:)
UsuńA co innego bylo wtedy do picia? Nic. :)
UsuńW przyjaźni nie powinno być miejsca na pytania, kto pierwszy.
OdpowiedzUsuńWażne, że trunek znalazł odpowiednie zastosowanie:)).
Tak. Dlatego wyslalem mu życzenia noworoczne i nie otrzymalem odpowiedzi. To nie jest dobry prognostyk
UsuńZ pewnością nie jest dobry. Ludzie wypracowali w sobie bardzo brzydki nawyk nie odpisywania, który stał się u nich jedynym słusznym sposobem na powiedzenie NIE. Zapominając, że po drugiej stronie jest człowiek z krwi i kości. Zawsze przecież można odpisać : Dziękuję ; Wybacz, ale ... ; Raczej nie... ; Nie sądzę , aby był ... ; etc. Cóż, troszeczkę kultury i wrażliwości na drugiego człowieka chciałoby się zaznać w tym Nowym Roku.
UsuńWszystkiego dobrego :)
atka
:) a wiesz, my zapomnieliśmy, że oddaliśmy ostatnią butelkę prosecco znajomym i wznosiliśmy toasty sokiem porzeczkowym
OdpowiedzUsuńrelaks :) uściski NR :) kiss
https://www.youtube.com/watch?v=qqscp5vhDtU
też może być:)
UsuńI jeszcze samych szczęśliwych dni w Nowym Roku! ;)
OdpowiedzUsuńI jeszcze samych szczęśliwych dni w Nowym Roku! ;)
OdpowiedzUsuń