07 lipca

Dyptyk

Dotyk… Drżenie… Urywane oddechy… Przeciągłe westchnienia… Powietrze wibrujące zapachem rozgrzanych nagich ciał… Gwałtowne bicie serca i krew dziko pulsująca w tętnicach… Miłość… Namiętność… Jednia… Nieziemska ekstaza…

Leżąc naprzeciwko i gładząc jego policzek dłonią, chłonąłem jego zapach zmieszany z aromatem żelu pod prysznic i chłodną miętą pasty do zębów. Nasze oczy błyszczały, a twarze rozpromieniał lekki uśmiech. Przesunąłem miękko palcem wzdłuż nabrzmiałej żyłki na jego skroni, musnąłem skórę na policzku i zatrzymałem się przy kąciku jego pięknych, pełnych ust. Delikatnie przesunąłem opuszkiem po jego dolnej wardze. Rozchylił usta, odsłaniając rząd białych zębów. Zsunąłem palec niżej na rozkoszny dołeczek w brodzie.
- Pyszczku… - szepnął, ale szybkim ruchem przycisnąłem palec do jego ust, nie pozwalając mu mówić dalej. Podążając ponownie palcem ku brodzie pociągnąłem w dół jego dolną wargę. Przesuwając palec niżej uwolniłem ją - z lekkim mlaśnięciem spotkała się z górną wargą.
- Kocham cię – szepnąłem.

1 komentarz:

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger