„Weź przełącz na coś innego, bo tych smętów słuchać się nie da.” - takimi słowy Adele została znieważona przez Maryśkę jak wracaliśmy z pracy. Już miałem się zatrzymać i wywalić ją z auta na środku drogi za zbezczeszczenie Rolling in the deep, ale słowo „smęty” kogoś mi przypomniało. On też nie lubił Adele. Nazywał jej piosenki „smętami” i jak leciała jakaś w radio, natychmiast przełączał na inną stację. Uśmiechnąłem się ciepło. Wspomnienie napadowe. Dobre, ciepłe, piękne i pogodne. Takie, jakie być powinno. Właśnie dzisiaj mija kolejny rok, kiedy widziałem go ostatnio. Przekornie to Adele zaśpiewa o tym, jak zarąbiście było, kiedy byliśmy młodzi. Wciąż jesteśmy, choć już trochę mniej...
Malaga - Alcazaba i Gibralfaro
1 godzinę temu
Rzeczywiście "smęty". :-)
OdpowiedzUsuńgdybym miał możliwość zrelacjonowani Tobie mojej sobotniej rozmowy przy kieliszku wina, zapewne śmialibyśmy się do dna ;)
OdpowiedzUsuńAtlu możesz tę sobotnią rozmowę zrelacjonować na swoim blogu - chętnie się pośmieję:)
UsuńPiosenki Adele są jedynymi w tym gatunku, które jednak smętami nie są. Cała reszta "podobnych" - i owszem.
OdpowiedzUsuńPozwolę sobie nie zgodzić się z Tobą Errato, bowiem wśród bogatego repertuaru Adele są piosenki tak smętne, że nawet ja ich nie zmogę, choć Adele lubię:)
UsuńMiałam tak kiedyś z The National, wspomnienie napadowe...
OdpowiedzUsuńNa szczęście już mi przeszło (chyba) ;)
Mnie też już przeszło. Chyba:)
UsuńMiałam tak kiedyś z The National, wspomnienie napadowe...
OdpowiedzUsuńNa szczęście już mi przeszło (chyba) ;)