Czy gdyby Vanessa Wyrwoł wyszła za mąż za Kevina Wypukoł dodałaby nazwisko męża do swojego? Zważywszy na odważne imię, można domniemywać, że charakteru dość by miała, aby z godnością i dumą nosić podwójne nazwisko, tak detalicznie opisujące wszystko to, co małżonek by jej uczynił…
Malaga - Alcazaba i Gibralfaro
1 godzinę temu
ojej, detalicznie to mocny zestaw
OdpowiedzUsuńRobiący wrażenie:)
Usuńi like :)
OdpowiedzUsuńSo do I:)
UsuńNie piszę się
OdpowiedzUsuń"Wypukoł"tylko Wypukał. :D A poza tym, może On by chciał przejąć przyjąć nazwisko Żony? I co Ona by Jemu uczyniła... Ech...
A jednak Wyrwoł i Wypukoł, bo to autentyczne śląskie nazwiska. Jego imię też może świadczyć o mocnej śląskiej osobowości, a to by znaczyło, że nazwiska żony by nie przyjął, bo to nie męskie by było...
UsuńA ja myślałam, że nazwiska moje i mojego męża to nieudany zestaw... I racja, te przynajmniej pasują do siebie pod względem znaczeniowym. :D
OdpowiedzUsuńO, ja też mam podwójne. Tylko moje to strasznie elegancko brzmi, żadne heheszki. Ale na Śląsku mamy parę ciekawie złożonych artystek: Kiszka - Błotko lub Rajska - Armata :-)) No, ale nazwisk się nie wybiera (chociaż można zmienić), natomiast imiona...Mój numerek one to Priszczilla (też na Śląsku).
OdpowiedzUsuńojjjj... tak przez "szcz"? Odwaznie :)
UsuńTak, tak. Tam dużo odważnych imion. Zauważyłem pewną prawidłowość: im status społeczny niższy, tym imiona progenitury odważniejsze.
UsuńTo nie jest tak do końca śmieszne. Dla tych ludzi to "odrobina luksusu" i (złudna) nadzieja na to, że ich dzieci będą miały lepsze życie.
UsuńBTW, z dwojga złego wolałbym się zwracać do wybranka per "Kevin" niż Bożydar, bez względu na nazwisko.
Tak, to dla rodzicieli (pewnie głównie dla matek) nadzieja (złudna), że potomkowie o tych dźwięcznych "słowiańskich" imionach będą miały życie przynajmniej tak ekscytujące, jak bohaterowie seriali, po których je "odziedziczyli". Ekscytujące ekonomicznie i obfitujące w różnorakie ekscesy:)
Usuńdezesika i samantha
OdpowiedzUsuńVanessa to raczej nie chce za niego wyjść, ale Dżesika bardzo by chciała ��
OdpowiedzUsuńTy się ciesz, że to nie Twój osobisty problem.
OdpowiedzUsuńCieszę się, cieszę, bo raczej nie chciałbym mieć na imię Kevin, ani tym bardziej Vanessa:)
UsuńZ dwojga złego, lepiej Kevin niż Wacek ;-)
UsuńRacja:)
UsuńWpadłam na Was...a szukałam definicji refleksji egzystencjalnej (w miarę prostej, bo coś co brzmi tak:"obrazowanie procesu stopniowego przystosowania się do stanów psychicznych zdeterminowanych przez poczucie tragizmu ludzkiego istnienia" - powoduje, że chce mi się powiedzieć: Dupa szelki Jaś bąbelki)... Spodobały mi się te nazwiska (;
OdpowiedzUsuńPamiętam sytuację, kiedy inspektor d/s kontroli przedstawił się mojej kierowniczce: Wcisło - Wlazło.