Jadąc w góry na długi weekend zajechałem po drodze do ciotki. Wpadłem tylko na moment, ale za to z niesamowitym wyczuciem chwili, w sam środek wielkiego wydarzenia. Nie była to wbrew pozorom jakaś nudna impreza, czy inne party, a coś znacznie bardziej odjechanego. Otóż Gocha zarządziwszy sesję zdjęciową na potrzeby lansu na fb, ubrała swego synka na biało, córeczkę na czerwono, wręczyła im flagę, upozowała, w biegu pocałowała mnie w policzek, rodzicom warknięciem nakazała opuszczenie planu zdjęciowego i bardzo z siebie zadowolona zabrała się za uwiecznianie tego żywego obrazu, który jako żywo mógłby stać się plakatem propagandowym manifestacji pierwszomajowych z okresu słusznie minionego. Rodzice Gochy bezkrytycznie oczarowani jej pomysłem, ze szczerym zachwytem zagrzewali ją do owych działań, ciotka rozemocjonowana współuczestnictwem w tym epokowym i bezprecedensowym wydarzeniu "artystycznym" prawie łkała, za lewą pierś się łapiąc. Cała ta scena była tak absurdalnie idiotyczna, że niestety nie uszanowawszy podniosłości owej chwili, spontanicznie i bezceremonialnie ryknąłem dzikim, nieopanowanym śmiechem do łez. Gocha zupełnie to zignorowała, jak zawsze, kiedy ktoś (lub coś) nie podzielał jej wizji, zdania, czy pomysłu, aczkolwiek mógłbym przysiąc, że lewa powieka zadrżała jej z oburzenia, jej rodzice zaś popatrzyli na mnie z ledwo skrywaną dezaprobatą, jak na jakiegoś debila, który nie dość, że nie wie, co to dobra zabawa, to jeszcze cierpi na deficyt patriotyzmu oraz brak wyczucia prawdziwej sztuki, czym rozśmieszyli mnie jeszcze bardziej. Mój niestosowny wybuch radości nie zmącił ich zachwytu, bo też nic (i nikt) nie jest w stanie zachwiać kultem jakim otaczają Gochę. Szczerze ucieszyłem się, że jednak do nich zajechałem, bo gdybym tego nie zrobił, ominęłoby mnie tak wiele radości. Przy okazji tej krótkiej, ale jakże owocnej wizyty, dokonałem jeszcze jednej obserwacji: dzieci Gochy, choć obiektami kultu nie są, chowane są na jej kształt i podobieństwo, co czyni je mocno nadekspresyjnymi, że tak to eufemistycznie ujmę. W praktyce oznacza to permanentny wrzask, ryk, pisk i gonitwę – czyli czysty obłęd od otwarcia powiek rankiem, do ich zamknięcia późnym wieczorem.
Malaga - Alcazaba i Gibralfaro
1 godzinę temu
Adamie, a jak sytuacja na drogach? Ścisk straszny? U mnie w małym mieście było dużo pieszych i pojazdów, a w takim Zakopanem czy innych kurortach - to musiał być armagedon chyba...
OdpowiedzUsuńJechałem 28 w sobotę rano i już było gęsto. Z RSO przychodziły mi później komunikaty o korkach na autostradzie między Katowicami a Krakowem, więc musiało być bardzo ciasno.
UsuńŚmiałam się do łez czytając Twój post:-) Opisałeś to tak barwnie (jak zwykle zresztą), że cała sytuacja wyświetliła mi się jak film, przed oczami. Gdybym była bezpośrednim świadkiem tego zdarzenia, to znając siebie, pomimo kindersztuby jaką otrzymałam w dzieciństwie nic nie powstrzymałoby mnie od tego żeby wybuchnąć śmiechem razem z Tobą.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie i dziękuję Ci za tą porcję radości:-)
Marytka
Nie sposób było się nie roześmiać:)
Usuńco te selfie z ludźmi robią ? ... wzbudzają ponadnormatywną kreatywność jak widać ;D
OdpowiedzUsuńAkurat tą razą Gocha nie miała pomysłu na rolę dla siebie w tym żywym obrazie, dlatego nie było to selfie.
Usuńmiałam na myśli bardziej nawet nie selfie co takie pozowane ustawiane zdjęcia specjalnie pod FB. Bo domyślam się, że tam się potem tą kreatywnością chwaliła :)
UsuńA potem dzieci za 20 lat to zobaczą...
OdpowiedzUsuńI ją za to pozwą...
Usuńdzieci ubrane we flagę, raju..., w Polskich szkołach w Irlandii Panie przychodzą odziane w białe bluzki i czerwone spódnice na zajęcia, a i dzieciom zaleca się na biało czerwono do szkoły przychodzić. Czapki, szaliki, Polska dla Polaków, to klasyk w Irlandii :)
OdpowiedzUsuńPolska dla Polaków? W Irlandii? No tak, to oczywiste... [eM uszczypnij mnie, proszę Cię, bo nie wierzę, po prostu nie wierzę, wiesz, w te szaliki z Polską dla Polaków w Irlandii]
Usuńhehe, no cóż, mało tego, Polacy są bardzo aktywni na wszelkich protestach pokojowych, wyskakują w swoich koszulkach wyklętych, manifestują i rozrabiają, próbują wciągać ludzi w swoje zadymy, dwa lata temu, kilkanaście osób zostało wydalonych z Irlandii z tego powodu. Ponad 80% Polaków w Irlandii głosowało na PiS, Kukiza i partię Korwina, nie chcę ich fotografować, bo to się dla mnie źle skończy... Konserwatywni Polacy w Irlandii są bardzo agresywni i ekspansywni, na szczęście Irlandczycy są zaprawieni i wszelkie próby kolonializmu bardzo szybko pacyfikują, Polacy nie znają historii tego kraju i nie doceniają tych ludzi, z resztą bardzo pogardliwie się o nich wyrażają. Bardzo wielu ignorantów z Polski mieszka w mojej okolicy, okropność, kiedy trafiam na nich w pubie, albo w sklepie, staram się szybko oddalić, nie przywykłam do takiego języka i nigdy nie przywyknę. W czasie zimy irlandzkiej codziennie wracałam z uczelni autobusem i właśnie w tamtym czasie obserwowałam owe szaliki i czapeczki na głowach i szyjach dzieci Polskich nacjonalistów, i to głośne zachowanie, przekleństwa, brrr, czasami w towarzystwie rodziców, odpowiednio ubrani, by pasować do swoich poglądów. To nie są żarty, chociaż Irlandczycy z tego się śmieją, fakt!
UsuńZazdroszczę im. Ja to się aklimatyzuję miesiącami, staram dostosowywać do autochtonów, szanować ich, a takie prostaki ledwo z samolotu wysiądą już się czują jak u siebie...
UsuńHehe, pamiętam jak pojechaliśmy znajomym pokazać klify i tam byli tacy właśnie w koszulkach i czapeczkach i te czapeczki im fruwały, a oni widać, że już po kilku piwach biegali za tymi biało czerwonymi kaszkietami, w czerwonych koszulkach z orzełkami, dobrze, że nie odlecieli, chociaż niewiele brakowało. Serio, my albo mamy pecha, albo to eksponowanie nacjonalistycznej garderoby jest nagminne.
Usuńhttp://www.piotrslotwinski.com/2016/05/polska-dla-polakow-kim-byli-i-sa-polscy.html
UsuńMacie pecha, bo w Waszym pobliżu osiedli i dlatego tak rzucają Wam się w oczy. Myslę, że to jednak jest niewielki procent polskiej emigracji w Irlandii, choć niewątpliwie zwracający na siebie uwagę
UsuńTzn mam nadzieję, że jednak tak jest.
UsuńCo za piekna scena! :)))) Tez nie wiem, czy dalabym rade utrzymac powage, ale podoba mi sie samozaparcie Gochy i ignorowanie wszelkich czynników niesprzyjajacych jej zamiarom - przydaloby mi sie troche takiej zelaznej woli.
OdpowiedzUsuńWierz mi Diabolu, to nie jest żelazna wola - to tylko megalomania i egotyzm w stanie najwyższych dostępnych we wszechświecie koncentracji
UsuńTeż się uśmiałam czytając ten wpis i na pewno bym się śmiała, widząc to na żywo. Całe szczęście, że facebook pojawił się, jak już byłam dorosła, przynajmniej nie miałam szansy przekonać się na własnej skórze, czy moich rodziców by tak pochłonął.
OdpowiedzUsuńŚmiech był niepowstrzymywalny:)
UsuńTak sobie myślę, drogi Adamie, czy my czasem nie z tej samej rodziny. Przy swojej muszę albo gryźć wewnętrzną stronę policzka albo wyrywa mi się co chwilę facepalm. Dlatego z reguły nie wizytuję, i zwykle mam kamienną minę, to doprowadziło do sytuacji, że rodzina się mnie boi. Jestem Gochą swojej rozległej familji, myślę, że mogłabym zacząć gdakać, a wszyscy by klaskali z zachwytem -))))) Oczywiście podziwiam wszelkie Gochy świata za to, że wiedzą czego chcą.
OdpowiedzUsuńOtóż przykro mi Cię zmartwić Pieprzu, ale nie, zdecydowanie nie masz nic z Gochy. Gochy bowiem uważają się za bóstwo i posiadają najbardziej w całym wszechświecie rozbudowane megalomanię i egotyzm, zawsze wiedzą czego chcą - niestety najczęściej są to głupoty. Na pewno gdzieś w świecie są Gochy, ale Ty Pieprzu do nich nie należysz, bowiem posiadasz poczucie humoru i dystans, również do samej siebie. Gochy podziwiać można jedynie za ich egotyzm i megalomanię, czyli za to, co jednocześnie sprawia, że są jak ten „boil on the ass of humanisty”, jak to zgrabnie ujął klasyk…
Usuń