Otworzył drzwi, wszedł i powiedział radośnie "Hej" zamykając je za sobą. Podszedł, przyciągnął mnie do siebie, oparł czoło o moje czoło i powiedział ciepło:
"Tęskniłem za tobą. Cieszę się, że wreszcie z tobą jestem".
Jego zapach mnie owionął.
Otworzyłem oczy.
Wokół była ciemność.
Spojrzałem na zegarek: 3:03.
Stała pora jego odwiedzin we śnie.
Bardzo dawno mi się nie śnił....
Nie jestem w temacie, ale szkoda że to był tylko sen.
OdpowiedzUsuńA przyjdzie kiedyś?
OdpowiedzUsuńPonad dziesięć lat nie przychodzi, więc już nie przyjdzie.
Usuń