12 grudnia

Gocha odc. 1

Wczoraj wieczorem zadzwoniła moja Ciotka. Bardzo Ją lubię. Ma klasę i piękny ogląd świata. Jest świetna, rozsądna, życzliwa i empatyczna. I tylko wobec własnego dziecka bezkrytyczna i bez umiaru. Niestety nie przekazała wychowaniem swojej klasy córce Gośce i wychowała niewyobrażalną egocentryczkę. Rodzice bardzo pracowicie wykształcili w Gośce przekonanie, ba, absolutną pewność, że jest pępkiem świata. Terroryzuje otoczenie, nie licząc się z nikim i niczym – wyłącznie jej potrzeby, oczekiwania, chciejstwo i plany się liczą. Przez całe swoje życie Gocha nie powiedziała niczego godnego uwagi, niemniej rodzice spijają z jej ust te wszystkie głupoty, które z jej ust spadają, z takim zachwytem, jakby sam Pan Bóg im się objawiał i głosił dobrą nowinę. Gocha nie mówi – Gocha jazgocze, zawsze na wysokim c. A że może jazgotać bez końca, oczywiście wyłącznie o sobie, ten jazgot jest nie do zniesienia już po 3 minutach przebywania z nią w tym samym pomieszczeniu. Gocha zdecydowanie nie odziedziczyła po Ciotce ani urody, ani inteligencji, ani klasy. Jej „klasa” to cieniutka politura, pod którą jest nieopanowanie i awanturnictwo. Do dzisiaj Gocha nie ma żadnych koleżanek ani przyjaciółek, bo z nikim zgodzić się nie jest w stanie, ponieważ jest przekonana, że to cały świat ma się do niej dostosowywać, a nie ona do świata. Bliżej jej już do czterdziestki niż trzydziestki, od 4 lat ma męża (jak on z nią wytrzymuje?!), a od półtorej roku dziecko. Dla rodziców jednak Gocha to wciąż trzyletnia dziewczynka. Dziecko, które ma dziecko. W związku z tym, jak przez całe życie, chronią Gochę przed wszystkim, również przed jej własnym dzieckiem. Gocha własnym dzieckiem zajmuje się tylko w nocy i to tylko dlatego, że dziecko całą noc przesypia, natomiast w dzień od obowiązków macierzyńskich jest zwolniona, bo dziadkowie z ochotą ją w tym zastępują. Gocha w domu nie robi nic, absolutnie nic. Ciotka gotuje, sprząta, opiekuje się dzieckiem Gochy, a Gocha spędza czas na facebooku roztaczając tam martyrologiczny nimb wycieńczonej macierzyńskimi obowiązkami matki. Poza fb nadzoruje służbę (rodziców), robiąc im cykliczne awantury, bo awantura to ulubiony żywioł Gochy. Każdy, najbardziej nawet banalny powód jest dobry do wszczęcia awantury. Rodzice Gośki są schorowani, jednak Gocha nie ma żadnych względów i żadnej dla nich litości – orze nimi jak parą wołów. Sami ją tego nauczyli. Nie mam dzieci, ale mogę zrozumieć, że miłość rodzicielska jest przeogromna, jednak w tym wypadku to jakaś patologiczna więź. Oni nie pozwolili Gośce dorosnąć. Dom Ciotki to nie dom – to sanktuarium poświęcone Gośce. Już od wejścia gości atakują zdjęcia Gochy, które towarzyszą gościowi przez klatkę schodową do salonu, w którym na ścianach nie ma nawet 1 cm2 wolnego, bo wszędzie wisi Gocha – we wszelkich możliwych pozach i z wszelkimi możliwymi grymasami na twarzy. Czyniłem pewien wysiłek, żeby Gochę polubić i mieć z nią dobre, nawet serdeczne stosunki. Podjąłem ten wysiłek wyłącznie ze względu na Ciotkę, którą bardzo lubię. Poddałem się jednak, bo stwierdziłem, że za stary jestem, żeby pozwolić się komuś terroryzować, żeby ktoś mi organizował czas, wyznaczał zadania i… robił sceny. Powiedziałem Gośce dość. Ciotka kilka razy przywiozła Gochę do nas w góry, Gocha jednak, przyzwyczajona, że to ona wszędzie rządzi i ustala warunki, nie potrafiła uszanować praw gościnności, robiąc sceny mojej Mamie! Bo przecież Gocha czuje nieprzepartą konieczność wyrażania swojego zdania na każdy temat, będąc przekonaną, że świat na jej błogosławione słowa, opinie, rozkazy etc, etc czeka z zapartym tchem. No bo przecież to Gocha, w jej własnym mniemaniu, wyznacza światu standardy. Generalnie doszliśmy do wniosku, że Gocha ma pewność, że jak otwiera usta i zamierza wypuścić z nich słowo, wszechświat zamiera w bezruchu czekając w napięciu, jakimż to bezcennym objawieniem tym razem go Gocha uraczy. Moja Mama przeciwstawiła się Gośce i powiedziała dość, więc Ciotka, nie mając innego wyjścia, wyekspediowała Gochę do domu. Gocha została obłożona banicją z zakazem pokazywania się w górach w domu mojej Mamy. cdn

5 komentarzy:

  1. Buuu, taki niedowład imienia, zniesmaczyłam się. Pozdrawiam ciepło

    Nie gośka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedowład imienia dobrze oddaje niedowład osoby to imię noszącej. To straszny babol jest. Nie jestem jej nieżyczliwy. Po prostu w kilku najbliższych postach zamierzam się nad nią popastwić. Tak dla zdrowotności.

      Usuń
  2. Osoba najwyraźniej okropna, ale opis żywy i emocjonujący:) aż się sama zawzięłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo i osoba budząca emocje. Dzięki

      Usuń
    2. Ciekawe, czy dałaby się polubić:)). Nie ma nikogo takiego?

      Usuń

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger