09 grudnia

Świadek niekoronny

Piękne letnie przedpołudnie. Dzwonek do drzwi. Pani Zosia swoim zwyczajem, zanim otworzyła, pomaszerowała do pokoju syna, żeby przez okno popatrzeć, kto tam się do niej dobija. Spojrzała dyskretnie i zobaczyła policjanta przy drzwiach i policyjne auto pod domem. Doznała szoku! Policja u niej! Co sąsiedzi na to powiedzą?! Ciśnienie gwałtownie jej skoczyło i z ust jej wydarły się słowa, skierowane do syna:
- Marek, co ta policja tu robi???!!!
Marek skoczył na równe nogi i przygalopował do okna spojrzeć. No rzeczywiście policja. Powiedział pani Zosi, że policji trzeba otworzyć. Pani Zosia przerażona, że może przyszli aresztować jej syna za jakieś przewinienie, o którym ona jeszcze nie wie, poszła otworzyć. Odetchnęła, jak okazało się, że policjant zbiera informacje o sąsiadach pani Zosi, którzy rozpoczęli rozwodowe boje o podział majątku. Policjant pytał panią Zosię, czy nie widziała jakiś podejrzanych rzeczy, etc. Pani Zosia odpowiadała, że nic nie widziała, nic nie wie. Na koniec policjant zapytał, czy sąsiad pani Zosi nie wynosił jakiś paczek. Pani Zosia stanowczo odpowiedziała, że nic nie wie. Policjant zapytał, czy na pewno, bo coś musiałby napisać. W tym momencie pani Zosia się zawahała i pełna współczucia dla ciężkiej pracy policji, powiedziała, że widziała, jak pakował torbę do bagażnika, jak wyjeżdżał. Policjant podziękował i sobie poszedł, a pani Zosia zadowolona, że wzorowo wypełniła obywatelski obowiązek, zapomniała o całej sprawie. Nie na długo. Po miesiącu od odwiedzin policjanta, pani Zosia otrzymała wezwanie do sądu, w charakterze świadka!!! Panią Zosię szlag trafił tak nagły i gwałtowny, że nie była w stanie przyswoić treści tego wezwania. Była tak zdezorientowana, że nie wiedziała, czy złapać się za lewą pierś i dostać zawału, czy złapać za telefon i zadzwonić do kogoś, kto jej wytłumaczy, o co w tym wezwaniu chodzi. Wygrała druga opcja. Pani Zosia złapała za telefon i zadzwoniła do mnie – przeczytała wezwanie i zapytała, czego sąd od niej chce, bo ona przecież nic nie wie. Wezwanie standardowe, że dnia tego i tego o godzinie tej i tej, pani Zosia ma się stawić w sądzie rejonowym, jako świadek w sprawie, etc. Pani Zosia przeżyła wstrząs. Ona świadkiem w sądzie!!! Ona, która całe życie starała się nie dawać sąsiadom asumptu do gadania o niej!!! Ona świadkiem w sądzie!!! Szok, hańba i wstyd!!! Tłumaczeń, że nie ma się czego bać, że to przecież nic takiego, że sobie poradzi, nawet słuchać nie chciała. Wizja bytności w sądzie kompletnie panią Zosie zdewastowała i przeraziła. W związku z tym, że była świeżo po operacji biodra i w trakcie rehabilitacji, córka pani Zosi napisała do sądu pismo, że pani Zosia jest po operacji, w trakcie rehabilitacji i nie może się stawić. Sąd pismo przyjął, okazał zrozumienie i… poinformował panią Zosię pisemnie, że dnia tego i tego o godzinie tej i tej sąd nawiedzi panią Zosię w jej domu, żeby wysłuchać jej wyjaśnień w sprawie. Pani Zosia, która żyła nadzieją, że sąd po przeczytaniu jej pisma da jej spokój, przeżyła kolejny wstrząs. Poczuła się prześladowana. Znowu złapała za telefon i zadzwoniła do mnie, żebym jej wyjaśnił o co chodzi. Wyjaśniłem, poradziłem, żeby nie była wylewna, tylko odpowiadała na pytania sądu zgodnie z prawdą i bez dygresji. Trochę się martwiłem, że pani Zosia, która lubi dygresje, może popłynąć. Sąd panią Zosię odwiedził, wypytał w sprawie i chyba uznał, że jej informacje niczego do sprawy nie wnoszą, bo dał pani Zosi spokój. Pani Zosia, dla której cała ta sądowa historia była ogromnie traumatyczna, przysięgła sobie, że w stosunku do organów państwa, wszystkich!!!, będzie skrajnie ostrożna i już więcej w żadne sądowe korowody wmanewrować się nie da. No bo co sąsiedzi o tym jej świadkowaniu w sądzie powiedzieli?! Przysięga złożona została w obecności mojej Mamy i mojej. Pani Zosia wściekła była na sąsiadów, że nasłali na nią policjanta, a potem prześladowali świadkowaniem. Starannie wyparła fakt, że sama była sobie winna. Zobowiązała moją Mamę, żeby przypomniała jej tę przysięgę, gdyby kiedyś ponownie doznała ataku wylewności. Wspomnienie tej sądowej historii przyprawia panią Zosię o ciarki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger